
Ponad 4,1 miliona ludzi na trybunach w zakończonym sezonie Ekstraklasy. Wzrost frekwencji o 7,2% rok do roku, średnia ponad 13,5 tysiąca na mecz i kompletny sold-out w finałowej kolejce.
Do tego istotna poprawa wyników sportowych na arenie międzynarodowej. Polska liga w ciągu 5 lat awansowała z 30. na 12. miejsce w krajowym rankingu UEFA i szybko kroczy do TOP 10.
Dla Ekstraklasy SA i klubów to historyczny sukces komercyjny i PRowy. Ale co te liczby mówią Tobie, jako dyrektorowi marketingu czy brand managerowi?
Stadiony w Polsce przestały być domeną zamkniętej subkultury. Stały się nowoczesną, masową platformą eventową.
Przez lata wokół polskiej piłki narosło mnóstwo mitów. W powszechnej opinii biznesu stadion wciąż bywa kojarzony z monokulturą wulgarnych, niebezpiecznych mężczyzn. I choć to wciąż często widoczna grupa, dziś trybuny to coraz częściej alternatywa dla kina, koncertu czy galerii handlowej dla mainstreamu. Gdzie warto i „modnie” jest się pokazać. Kto tam siedzi poza „kibolami”?
Co kluczowe: kluby też odrobiają lekcje i robią wszystko, by zatrzymać kibica na stadionie znacznie dłużej niż ustawowe 90 minut z przerwą. Dzisiejszy „matchday” coraz częściej zaczyna się 2-3 godziny przed pierwszym gwizdkiem (koncerty, strefy gastro, atrakcje dla dzieci), a stadiony żyją również poza dniami meczowymi.
Dla Ciebie jako sponsora powinien być to ważny sygnał – Twój czas na interakcję z zaangażowanym emocjonalnie konsumentem z roku na rok rośnie.
Ekstraklasa daje świetne zasięgi na żywo w Canal+ czy skrótach na YouTube. To baza dla świadomości marki. Ale od strony eventowej, fizycznej – te 4 miliony wejść przez bramki i godziny spędzone wokół stadionu to gigantyczny potencjał do zagospodarowania.
Sponsoring polegający na świeceniu logo na bandach to za mało.
Jak jako świadomy sponsor powinieneś wykorzystać ten czas i tłum?
Uważam, że ciągle należy patrzeć na Ekstraklasę przez pryzmat minut w telewizji czy digitalu, bo tam są rzesze kibiców. Natomiast powinniśmy również patrzeć na nią jak na największy, cykliczny event masowy w kraju. Kto potrafi przełożyć ten fizyczny ruch i czas na trybunach na realny lejek sprzedażowy – wygra.
Jak sądzicie, czy w kolejnym sezonie zobaczymy kolejny rekord frekwencji na stadionach?
