
Dziś post osobisto-zawodowy. Ponad 2 dekady temu trenowałem siatkówkę w klubie MKS Mieszko Połczyn-Zdrój. Małe miasto, sporo ograniczeń, ale pasja do gry i serducho do walki ogromne. Klub do dziś funkcjonuje, ba, ma się lepiej niż na początku lat 2000. Wówczas jedynym sponsorem naszych sportowych marzeń byli rodzice i szkoła. Dziś klub wspiera kilkanaście lokalnych firm i samorząd. To nie są pieniądze na poziomie Plusligi, ale pozwalają na bieżące funkcjonowanie zespołu, wyjazdy, zakup sprzętu. Regularnie obserwuję, jak to się przekłada na świetne wyniki sportowe.
Dziś ten mały klub odwiedził OSOBIŚCIE niemal każdego sponsora, który wsparł go w mijającym sezonie i symbolicznie podziękował za to wsparcie. Ładny dyplom w estetycznej ramce i wspólne, pamiątkowe zdjęcie.

Niby nic, a jak wiele.
Przez kilkanaście lat sponsorowania różnych organizacji sportowych i kulturalnych otrzymałem takie osobiste podziękowanie może 2-3 razy. To zawsze była drobna rzecz – dyplom, list z podziękowaniem, telefon od prezesa, zaproszenie na wspólne ognisko.
Niby nie trzeba było – w końcu to był tylko biznes. Ja kupowałem świadczenia za pieniądze korporacji, świadczenia zostały dostarczone, faktura zapłacona – można się rozejść. Ale zawsze było super miło i taki gest budował relacje na przyszłość.
Jeśli dziś odpowiadasz za relacje sponsorskie w swojej organizacji i jeszcze tego nie robisz, weź przykład z MKS Mieszko. Dobrych praktyk możesz nauczyć się również od małych klubów.
